rzucić ogień (14 sierpnia)


Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». (Łk 12, 49-53)

Kto w chrześcijaństwie widzi chodzenie w szlafroku, ze świecą i lilią w niebie jak w polskim filmie z 1966, to wiele traci… Jezus dziś nas przekonuje o ogniu, który zapala nas – ludzi, by nasz świat stał się nie tylko lepszy, ale i bardziej kolorowy i pełen zaskoczenia…

No bo czyż Bóg nie zaskakuje nas najbardziej swoją bezwzględną miłością, która wydaje się być nawet po części naiwna, bo wie doskonale, że nie może od człowieka wymagać pełnej wzajemności…

Dlatego spróbujcie zmierzyć się z takim kościołem jak na ŚDMie – młodym, żywym, barwnym, ale i wymagającym radykalnej postawy… To nie łatwe wystąpić przeciw matce czy teściowej, ale jeśli Bóg rzeczywiście tego chce? A ja przestanę udawać i być letni… Bo Bóg letniego wypluwa!

xtar