potrzeba mało (17 lipca)


Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».
A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». (Łk 10, 38-42)

Łatwo nie dostrzec, kiedy przychodzi do nas Bóg i Jego obecność sprowadzić do organizacji, posług, jedzenia, przyjęcia, niedorzeczności jego obietnic… Można się śmiać jak Sara lub skarżyć jak Marta… Można nie zastanawiać się, nie interesować się sprawami kościelnymi, nie mieć czasu na modlitwę czy Mszę świętą…

Ale nie chodzi przecież o etykietę, nie chodzi o wykonanie przepisów, czy o zaliczenie jakiejś „modlitewki”, ale o to, że spotykam Boga, że On chce poświęcić mi trochę czasu, że ja mam okazję Go posłuchać, zapytać Go o coś, powiedzieć mu o moich sprawach… A jeśli i to Ci nie jest potrzebne, czy jesteś szczery, że w Niego wierzysz, czy On rzeczywiście jest dla Ciebie ważny?

Za kilka dni do wielu polskich parafii przybędzie młodzież z całego świata i tak gnębi mnie pytanie co im pokarzemy… Kościoły pełne niezainteresowanych? Modlących się, bo tak mnie tatuś i mamusia nauczyli? Często Msza św. w niedziele, paciorek jak nie zapomnę, spowiedź 2 razy do roku i próba nie łamania jakiś przykazań to „głęboka wiara” może nie wszystkich, ale wielu…

Głosimy Chrystusa pośród was – nadzieję chwały, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie
(por. Kol 1,27n).

xtar