Panie, otwórz nam (9 sierpnia)


Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięty lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.
A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”.
Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto.
W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”.
Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny». (Mt 25, 1-13)

Kto potrzebuje wejść na ucztę? Czy dziś nam zależy, żeby się zmieścić? Jak wielu odchodzi sprzed drzwi w sumie zadowolonych, że ich nie zmuszono do kłopotliwego zaangażowania!

A Ty? A czy ty nie myślisz podobnie? Czy zależy Ci jeszcze na tym, by wziąć udział w Weselu? Czy Kościół jest jeszcze Twoim domem, miejscem, o które dbasz, na którym Ci zależy, do którego chętnie wracasz i które chcesz współtworzyć? A może już budką z hot-dogami zwanymi: spowiedź, ślub, pogrzeb, których na domiar złego nieraz nie można nawet zareklamować…

Żeby oliwy nie zabrakło musi nam rzeczywiście zależeć na weselu, bo inaczej zostaniemy w nocy i to sto razy gorszej niż noc II wojny światowej i holokaustu – w nocy nicości i pustki!

xtar