lecz i szczenięta jedzą z okruszyn (3 lipca)


Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».
Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi».
On jednak odparł: «Niedobrze jest brać chleb dzieciom i rzucać psom».
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów».
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz». Od tej chwili jej córka została uzdrowiona. (Mt 15, 21-28)

Twarda ta rozmowa z Kananejką… wydaje się jakby Jezus nie miał miłosierdzia? Przyzwyczailiśmy się do 100%-ego humanizmu, takiej ludzkiej życzliwości w słowach przez nas wyrażanych, że zapominamy zaglądać w nasze serca i oglądać niechęć, zawiść czy wręcz nienawiść, która ni stąd ni zowąd może zrodzić się dla sąsiada! Jezus pokazuje tej kobiecie, jakie są relacje sąsiedzkie Żydów z Kananejczykami, podkreślając, że żadna ze stron nie jest mniej winna…

Jakże innym przykładem jest dzisiejsza patronka, św. Lidia… Ona nie dystansuje się od żydowskich sąsiadów, przychodzi nad rzekę, gdzie się modlą, bo czuje, że tam może znaleźć i usłyszeć spełnienie najgłębszych pragnień jej serca. Kananejka też została pobłogosławiona, ale dopiero, kiedy przezwyciężyła sąsiedzką nienawiść!

A my, czy uświadamiamy sobie, że bez miłości sąsiadów nie wejdziemy do królestwa niebieskiego: Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu (por. Mt 18,35).

xtar