F#10 Jezusowy „savoir-vivre” (XXII Niedziela Zwykła)


Mój profesor od prawa kanonicznego powiedział kiedyś, że jeśli to liturgiści układaliby Mszę św., to nigdy nie byłaby ona ucztą, czyli czymś codziennym, prostym, normalnym i swojskim, a czymś bardziej wyrafinowanym, symbolicznym i głębokim… A dziś Jezus uczy nas jak powinniśmy zachowywać się przy stole, co winniśmy przyjmować od naszych rodziców, którzy nas wychowują… Bo życie tutaj na ziemi jest wstępem do życia w niebie, jest jego przedsmakiem i zapowiedzią! Kto nie zasmakował w życiu tu na ziemi, nie zasmakuje w życiu w niebie i jeśli ktoś tutaj na ziemi nie odkrył Boga, nie nauczył się Go poznawać i Go kochać, pewnie będzie się nudził w niebie! Kim jestem, Panie, przed Twoim obliczem, jeno prochem i niczym…

Czy można nowocześnie mówić o nienowoczesnych sprawach Ewangelii? Gdzie jest granica użycia nowego, prostego języka, nowych obrazów i środków przekazu w głoszeniu Słowa? Czy ostatni kanon KPK, mówiący o tym, że zbawienie dusz to najwyższe prawo w Kościele, usprawiedliwia wszelkie środki i zezwala na użycie każdego środka wyrazu?

   W kwestii materialnej:  relikwiarz Paschalisa I, 817-824

 Trwa Rok Jubileuszu Chrztu Polski i Rok Duszpasterski: Nowe Życie w Chrystusie. Nowe Życie bierze początek w sakramentach, zwłaszcza oczywiście w sakramencie Chrztu. Sakrament małżeństwa również tworzy w człowieku nową rzeczywistość: Karmi jego pragnienie miłości i pozwala uczynić tę miłość płodną również w sensie sakramentalnym.

Zachęcam, by to uczynić tematem – jak życie codzienne: stół, postępowanie z innymi, wychowanie dzieci, miłość dwojga ludzi prowadzi do nieba: królestwa Syjonu. Może to nie pierwszy narzucający się temat, bo można by mówić o pokorze, o Bogu w codzienności czy o drodze do nieba, ja jednak myślę, że w takim roku duszpasterskim warto poszukać w tym słowie nauki o sakramencie małżeństwa, nawet jeśli z homilii wyszłoby bardziej kazanie katechetyczne, nieraz tak potrzebne…

w-Ambona-rybaW kwestii formalnej:

Może zaskoczyłem dziś nawrotem do kazania katechetycznego, ale dobry kaznodzieja niczym ojciec ze skarbca swego serca wyciąga rzeczy stare i nowe. Można jednak to kazanie potraktować inaczej, poszukać czegoś zaskakującego, innego i nowego!

Kiedy głoszę słowo muszę pamiętać, że zawsze treść tego Słowa jest ważniejsza aniżeli sposób jego prezentacji. Ja na ambonie jestem sługą słowa… nie techniki czy metody. Mogę użyć w sumie chyba wszystkiego, byle to pomagało w recepcji nauki Pana. Nie bójmy się nawet szokować, bo to zostaje w pamięci ludzi…

mamre Dziś niewiele, gdyż wróciłem z rekolekcji i nie udało mi się za rozpisać. Ale czasem mało znaczy więcej, a głupie i gorszące u ludzi jest wielkie u Boga! On zaprowadza nas przed stół dożynkowy, byśmy tam cieszyli się z Jego darów. Bo On ciągle jest z nami… przez wszystkie dni aż do skończenia świata!